Dramat 6-letniego Alana. Został pogryziony przez psa

10

Do zdarzenia doszło w niedzielne popołudnie na wrzesińskim rynku. Chłopca zaatakował pies. 

– W pewnym momencie syn podbiegł do mężczyzny, który stał z dwoma psami przy samochodzie i chciał się spytać, czy może je pogłaskać. Niestety nie zdążył i jeden z nich rzucił się na niego – mówi ojciec chłopca Szymon Walczak.

Na miejscu interweniowała policja i pogotowie, które zabrało dziecko do wrzesińskiego szpitala. Na twarzy oraz na szyi założono mu szwy.

GP

10 KOMENTARZE

  1. A gdzie byli w tym czasie rodzice chłopca? Dlaczego nie nauczyli go, że nie wolno podchodzić do obcych psów,bo te są różne. Szkoda małego, bo to mimo wszystko tylko dziecko. Pies to pies (może też się wystraszył, nie lubi obcych). Ewidentna wina rodzica, który powinien przewidywać potencjalne niebezpieczeństwo.

    • Głupia jesteś NINA. jak można w środku miasta, gdzie jest codziennie bardzo dużo ludzi, mieć psy bez kaganca? Skoro pies ugryzł to nie był łagodnie wychowywany. A gdzie był właściciel psa jak już pytasz o rodziców? Do czego doszło że dziecko już za rączkę musi biegać po rynku? Ogarnij sie

          • Uparty przeczytaj przepisy później się wypowiadaj.
            Zgodnie z prawem właściciel musi mieć kontrole nad psem czyli smycz, jedynie psy uznane za agresywne wymienione w rozporządzeniu z 2003 roku są zobowiązane do noszenia kagańca i muszą być prowadzone przez osoby dorosłe. Później jedynie prawo lokalne.

          • Dokładnie, nigdzie nie jest powiedziane, że właściciel ma obowiązek założyć kaganiec psu. Nie każdy pies jest agresywny. Mimo wszystko nie rozumiem jak można spuścić dziecko z oczu i pozwolić mu podejść do obcego psa. Żadne zwierzę nie rzuca się na nikogo bez przyczyny, jeśli nie jest zaczepiane…

    • jak tak piszesz to widocznie nie masz dzieci i nie odrozniasz psa od dziecka rynek to miejsce publiczne. a pytanie troche glupie 'gdzie byli rodzice’ od razu chlali bo budki????? dziecko bylo pod opieka i biegalo sobie na rynku a to nie zaden park zeby pies chodzil na dlugiej smyczy. najlepiej niech dziecko bedzie na smyczy a pies latac bedzie na wolnosci. dziecko jak dzicko sa wakacje i tez by chcial sb gdzies pobiegac nie kazdy mieszka w domu jednorodzinnym a na rynku nawet zrobili migielke dla dzieci jedynie ze uwaza pani ze dla psow. slysze i czytam takie glupie komentarze to szlak mnie trafia poniewaz jak juz sie stanie jakas tragedia to wszystko wina rodzicow bo niby pijani. znam ta rodzine i kojarze pania M nigdy i nigdzie nie pije alkoholu a zreszta ta pani nie musi sie tlumaczyc bo sa swiadkowie zdarzenia ze przyszla pani na lody z dzicmi i byla badana alkomatem. ludzie naprawde dajcie sobie spokoj bo takie glupie komentarze nie pomoga chlopcu zrozumcie tez rodzicow co oni przezyli i widzieli. pozdrawiam 🙂

      • Nie droga Pani, piszę tak, ponieważ średnio ogarnięty człowiek wie, że do obcego psa się nie podchodzi (nawet gdy jest na smyczy). Widzę ponadto, że ma Pani problemy z czytaniem ze zrozumieniem, ponieważ ani słowa nie wspomniałam o tym, że rodzic był pijany, albo że zabraniam dzieciom biegać po rynku. Tylko po co idą tam gdzie jest pies? Po co rodzic zachęca go, by szedł go głaskać?
        Skrajna głupota i nieodpowiedzialność! Nie jestem w stanie zliczyć ile już razy zdarzyło mi się, że na spacerze z moim psem (zawsze na smyczy) podbiega do mnie dziecko zachęcone słowami rodzica ”idź pogłaskać pieska”… Mój pies jest łagodny, ale co gdyby nie był? To tylko zwierzę. A potem wielki krzyk, że ugryzł. To po co łapy pchał? Ludzie nie po to mają rozum, by z niego nie korzystać.

  2. Niedługo zwierzęta będą miały większe prawa niż człowiek. Sama jestem mamą 2 chłopców i szczerze mówiąc szlak mnie już trafia na to, że dzieci poza maleńkim ogrodzonym placem zabaw nigdzie nie są bezpieczne. Jak nie samochody to wszędzie rowery a jak nie to, to teraz jeszcze psy. A może by tak kochane władze pomyślały o jakimś większym terenie tylko i wyłącznie dla dzieci i ich opiekunów? Gdzie nasze dzieci mają chodzić, biegać, bawić się i być bezpieczne? Bo np. w parkach czy nad jeziorem nie są, bo co chwilę jedzie rozpędzony rower. Więc ja się pytam: A co z dziećmi?

    • Popieram wypowiedź. Nawet na chodniku juz nie jestem bezpieczna . Rozpędzony człowiek na rowerze a i zdarzają się psy biegające luzem obok właściciela.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Podaj swoje imię