Mrówka Mosina zwycięża w wielkopolskim finale Pucharu Polski

0

Wielkopolski finał PP w futsalu był wielkim futsalowy widowiskiem, które w hali przy ul. Kosynierów oglądało kilkaset osób. Niestety, mecz Wooden Villa – Mrówka Mosina zakończył się zwycięstwem faworyzowanych gości 8:6. Gospodarze nie mają się jednak czego wstydzić. Pokazali , że potrafią grać w piłkę i długo stawiali Mrówce zacięty opór.

Mecz mógł rozpocząć się sensacyjnie. W ciągu dwóch minut dwie super okazje miał Igor Zieliński, nie wykorzystał żadnej. W rewanżu, w 3. minucie goście objęli prowadzenie. Gospodarze nie zdążyli się otrząsnąć, a już przegrywali 0:3. Mrówkę znakomicie prowadził kapitan Dariusz Pieczyński, piłkarz, który strzelił ponad 100 bramek w polskiej ekstraklasie, który ma na swoim koncie wiele występów w reprezentacji Polski, której był kapitanem. Na szczęście wysokie prowadzenie troszkę uśpiło gości, a zmobilizowało gospodarzy. Przy głośnym dopingu publiczności najpierw trafił Mikołaj Plichta, a po kilkudziesięciu sekundach Kamil Klechamer i zrobiło się 2:3. P przerwie najpierw sytuacji sam na sam z bramkarzem Mrówki nie wykorzystał Kamil Klechamer, ale chwilę potem trafił Filip Janiszewski. Był remis i trybuny zafalowały. Wtedy Dariusz Pieczyński, widząc co się dzieje, wziął sprawy w swoje ręce. Wspaniałymi zwodami minął dwóch graczy z Wrześni i precyzyjnym strzałem w samo okienko dał Mrówce prowadzenie. Gospodarze, dzięki błędom obrońców gości, zdołali doprowadzić do wyrównania, a mogli objąć sensacyjnie prowadzenie. Niestety, sytuacji sam na sam z bramkarzem Mrówki nie wykorzystał Janiszewski. Ta sytuacja miała ogromny wpływ na losy meczu, bo gospodarze jakby przestali wierzyć w wygraną, jakby “uszło z nich powietrze”. Po kardynalnych błędach (m.in. podanie w poprzek boiska i szarża przeciwko trzem rywalom) stracili 3 gole z rzędu, po chwili czwartego i przegrywali 4:8. Gdy do zakończenia meczu pozostały 4  minuty piąta bramkę dla Wooden Villa strzelił Walkowiak. A potem widzieliśmy fragment meczu, w którym przez ponad 2 minuty gospodarze nie dotknęli piłki. Nie mogli więc walczyć  zmniejszenie rozmiarów porażki. Udało się to im dopiero na kilka sekund przed końcową syreną. Do siatki Mrówki trafił Kozłowski.  Potem była już tylko wielka radość gości z wygranej w wielkopolskim finale i gratulacje ze strony gospodarzy, którzy zagrali kolejny bardzo dobry mecz, w którym udowodnili, że marzenia  o rywalizacji w II lidze nie są wcale na wyrost. Cieszy, że kilkuset widzów żywiołowo dopingowało drużynę Wooden Villa, że towarzyszyło jej w tej pucharowej przygodzie, bo to świadczy tylko o tym, że futsal we Wrześni ma się dobrze, a może dzięki  występom Wooden Villa miał się będzie jeszcze lepiej.

AG, Fot. AG

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o