Nie wolno “wylać dziecka (Victorii) z kąpielą”

0

Mecz z Sokołem Pniewy zakończył serię 4. spotkań Victorii Września na własnym boisku. Na 12 możliwych do zdobycia punktów Victoria zdobyła 2 – jeden z Wartą Międzychód, drugi z Trzemesznem. W minioną środę przegrała 0:1 z Centrą Ostrów, w sobotnie popołudnie uległa 1:2 Sokołowi Pniewy. I jeżeli dotąd sytuacja Victorii była zła, to teraz jest po prostu fatalna.

Po przegranym meczu z Centrą trener Jakołcewicz postanowił poszukać nowych rozwiązań na skrzydłach, które dotąd nie istniały. Przesunął więc Jacka Kopaniarza do środka, “podwiesił” go pod Piotra Sarbinowskiego, a na bokach ustawił Arka Juchacza i Macieja Matuszaka.  Niestety, roszady trenera na nic się zdały, bo gra Arka i Macieja to jakiś ponury, bardzo smutny żart. Juchacz próbował dogrywać ze skrzydła, ale czynił to nieudolnie i niecelnie. Matuszak nie tylko, że nie dograł ani jednej celnej piłki ze skrzydła, to w 27 minucie, przy stanie 0:1, z 5 metrów nie trafił do pustej bramki. W dotychczasowych meczach siła ataku nie istniała i nic się nie zmieniło. Jako tako funkcjonowała obrona, ale dzisiaj, pozbawiona decyzją trenera Łukasz Jasińskiego, też dała popis nieudolności. Najpierw, w 6. minucie, po dośrodkowaniu z lewej strony, czterech naszych obrońców stało wmurowanych jak słupki. Do piłki wyskoczył gracz gości (nasi nie) i głową skierował piłkę do siatki. Przegrywaliśmy 0:1. W 30 minucie, ograny jak dziecko Hubert Oczkowski, faulował rywala i arbiter wskazał na wapno. Goście prowadzili 2:0. Po przerwie trener Jakołcewicz nadal szukał optymalnych rozwiązań. Juchacza i Matuszaka zastąpili Garstka i Kwaśny, a Piotra Sarbinowskiego Mikołaj Jankowski. I Victoria zaczęła grać lepiej. Zepchnęła gości do rozpaczliwej obrony, ale nie potrafiła oddać celnego strzału. Pojawiły się jednak dośrodkowania, które robiły nieco zamieszania na przedpolu Sokoła. Po jednym z nich, w ogromnym zamieszaniu, Jakub Kwaśny obrócił się strzelił i w 85. minucie było 1:2.  Victoria jeszcze mocniej nacisnęła, nie schodziła z pola karnego rywali i powinna ten mecz zremisować, ale w drugim meczu z rzędu, w końcowych minutach, nie potrafiła wykorzystać sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwników. Z Centrą nie trafił Krawczyński, z Sokołem Mikołaj Jankowski. Victoria, mimo że walczyła, starała się, próbowała – znów przegrała. Po meczu zebrał się zarząd, by przedyskutować z trenerem przyczyny fatalnej postawy zespołu. Mam jednak nadzieję, że nie podjął żadnej nerwowej, a tym samym niepotrzebnej decyzji. Trener Czesław Jakołcewicz jest jednym z najlepszych, jak nie najlepszym szkoleniowcem jaki był naszym klubie w ostatnich latach. Jestem przekonany, że poradzi sobie z tym kryzysem. Dajmy sobie wszyscy trochę czasu, uwierzmy w sztab szkoleniowy i piłkarzy. Źle by się stało, gdyby zarząd nie wytrzymał ciśnienia i “wylał dziecko z kąpielą”.

AG

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o