Felieton Tomasza Goclika

0

Przed nami wybory samorządowe. Czy kampanie wyborcze niszczą społeczeństwo obywatelskie? Czy chaos wokół wyborów może nas do nich zrazić i spowodować, że nie pójdziemy głosować? Czy to, co się dzieję w czasie kampanii wyborczych, może wpłynąć negatywnie na lokalność, na nasze małe codzienne sprawy? Mam na myśli wszechobecny show plakatów, ulotek i różnego rodzaju motywów kampanii wyborczej. Wiele spraw w urzędach ciężko jest załatwić „na szybko”. Ja sam cierpię, od wielu miesięcy utknąłem z jednym tematem w KRRiT. Myślę, że w wielu przypadkach jest to spowodowane przede wszystkim tym, że po prostu mało jest czasu na bieżące sprawy, a wiele tych poważniejszych „zamraża się” na po wyborach. Jak dobrze wiemy, jesteśmy narodem młodym demokratycznie. Uczymy się dopiero demokracji, w tym, jak rozgrywać, wygrywać wybory i w nich w ogóle uczestniczyć. Niektórzy stawiają pączki i sok ze świeżych jabłek, inni na przykład – organizują konferencje, na których próbują przekonać słowem do swoich racji. Jeszcze inni tworzą z siebie plakatowych supermenów. Wszystko po to, żeby zebrać jak najwięcej głosów, bo każdy z nich może okazać się na wagę złota. Najogólniej mówiąc, wszystkie rodzaje PR-owych, marketingowych czy socjotechnicznych narzędzi zrzucane są w tym czasie do jednego wora, bo „klient” wyborczy jest najważniejszy. Takie uroki naszej polskiej demokracji. O nią walczyliśmy przez wiele pokoleń, prawda? Mówiąc szczerze, kiedy widzę ogrom pracy wykonywany przez nasze samorządy w imię sprawowania władzy przez kolejną kadencję, to tak się tylko zastanawiam, czy oni przypadkiem nie są robotami. Jadą na parę zmian jednocześnie. Są wszędzie tam gdzie muszą być.

I ciekawi mnie jeszcze, w jaki sposób do swoich kampanii kandydaci zamierzają wykorzystać zamieszanie wokół filmu „Kler”. Burmistrz Wrześni pojawił się na swoim profilu z Prymasem Polski, który ostatnio gościł we Wrześni…

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o