Ostre strzelanie w Opatówku. O krok od śmierci! (wideo)

28

Mieszkańcy Opatówka (tzw. Opatówko Olędry, koło Psar Małych) w niedzielę o mało nie stracili życia. W rannych godzinach na domy spadły pociski. Mieszkańcy uciekali w popłochu do domów.
Od rana na strzelnicy myśliwskiej w Podstolicach odbywało się strzelanie. Snajperzy strzelali w kierunku części Opatówka zwanej Opatówkiem za lasem. Spora część amunicji lądowała w ścianach domów oraz na posesjach.
Na miejscu interweniowała policja. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy funkcjonariusze zarekwirowali około sto sztuk broni. Policja wszczęła postępowanie w sprawie narażenia utraty zdrowia i życia mieszkańców.

 

 

28 KOMENTARZE

  1. Co za niedojda pisała ten artykuł? Jacy snajperzy? Ta sama co wybudowała dom przy strzelnicy i wymysla jak tu się pozbyć wystrzałów i filmuje je?

        • A kto powiedział, że jak na wojnie? Obok domostw przeleciało kilkadziesiąt pocisków, kilka utknelo w domach i budynkach gospodarczych. A tak naprawdę nie powinien w tej okolicy pojawić się ŻADEN!

          • Prawda, ale to wina infrastruktury strzelnicy, która umożliwia pociskowi opuścić strzelnicę, administrator obiektu za to beknie, to pewne.

    • Panie Mariuszu. Słowo snajper tutaj zastosowałem jako synonim strzelca. Ale ma Pan rację, to nie byli snajperzy. To były niedojdy i memeje, którzy chcieli pozabijać ludzi. Świadomie lub nie. Ale ludzie uciekali przed kulami do domów.

      • Na miejscu mówił Pan w innym tonie i chyba trochę zabrakło odwagi by nazywać ludzi „niedojdami i memejami” w twarz. Może teraz też warto być bardziej wstrzemięźliwym?

  2. Dobre. Siedzisz przy grillu a tu pociski latają jak na wojnie. Dobre, ale nie chciałbym tam być na miejscu tych mieszkańców. A tym co strzelali to oczywiście pozwolenia na broń ostrą muszą być zabrane. Brak wyobraźni i odpowiedzialności mogło doprowadzić do tragedii.

  3. Strzelnica z której wydostają się pociski nie spełnia swojej funkcji i nie powinna być dopuszczona do użytku…

  4. Jakbym czytał wyborczą? ’ snajperzy strzelali w kierunku’ ?? snajperzy strzelają do celu nie w kierunku celu. Jakiś amator nie został dopilnowany i posłał serię nad kulochwytem, oś bez przechwytywaczy?

  5. Należy się parę wyjaśnień osobom, które być może żyją w świecie fizyki kreskówek i piszą takie chwytliwe i tanie nagłówki. Pocisk wystrzeliwany z pistoletu niesie się na około 400m, z karabinów, np. kałasza, nieco ponad kilometr. Potem uznaje się, że na tyle wytraca on prędkość, że nie ma siły przebić skóry człowieka, jego prędkość maleje również na tyle, że nie zachowuje on stałej trajektorii lotu, a już swobodnie wiruje, w końcu upada. Trafienie pociskiem w tym stanie można porównać do uderzenia paro gramowym kamyczkiem. co hamuje pocisk? Dwie siły. Grawitacja ciągnie go do poziomu gruntu, zaś druga, opór powietrza, ma jeszcze większy udział w jego hamowaniu, wręcz decydujący! Powietrze stawia tym większy opór, im większa jest prędkość obiektu który stara się ona zahamować. Bez oporu powietrza pocisk leciał by O WIELE dalej… jak zmienia się działanie sił przy wystrzale do góry? Nieznacznie. W praktyce grawitacja przerwie lot swobodny po utracie prędkości skutecznej o wiele szybciej. Można to zobrazować wędką. Trzymajcie ją poziomo, połóżcie haczyk z żyłką na ziemi, odejdźcie na parę kroków. Żyłka będzie łagodnie ciągnęła się do końca kija. Podnieśmy wędkę – żyłka będzie się starała skierować jak najprościej do ziemi, nie będzie się już ciągnąć wzdłuż ale ściągać do pionu. Tak samo przedstawia się w dużym uogólnieniu tor lotu pocisku. Prędkość skuteczna to wędka, lot swobodny to żyłka. Co może zrobić spadający pocisk? W praktyce niewiele. Przy wystrzale do góry, pocisk po osiągnięciu granicy prędkości skutecznej – po której niesiony byłby swobodnie w przypadku lotu poziomego – osiąga prędkość zerową, i grawitacja ciągnie go w dół. Gdyby nie opór powietrza, pocisk by zabijał. Dlaczego? Skoro został wystrzelony z powierzchni ziemi z daną siłą i ją wytracił, to potem w drodze powrotnej na ziemię zaszedł by proces odwrotny i przy uderzeniu w ziemię rozpędził by się do prędkości wystrzału, bo skoro dana siła wyniosła go na daną odległość, to wracając przebywa podobną. I grawitacja go rozpędza tak samo jak rozpędziła wcześniej… Musi zadziałać trzecia siła, która by mogła coś zmienić, dodać energii lub jej odjąć. I teraz rola tego (zbawiennego) oporu powietrza. Ktoś powie, że w górę pocisk również pokonuje opór powietrza. Tak! Ale startuje od prędkości wylotowej z lufy! Przy spadaniu startuje od zera… Dlatego spadający pocisk w pewnym momencie natknie się na taki opór powietrza (który jak wspomniałem wcześniej, jest tym większy jak prędkość jest większa, czyli im bardziej napierasz tym większy masz opór), że nie będzie w stanie się bardziej rozpędzić. Im większa masa, tym zdolność do pokonania oporu powietrza większa, a więc prędkość graniczna też! Ale… pocisk ma zaledwie parę gramów. Stąd nigdy nie osiągnie takiej prędkości przy opadaniu na ziemię, jaką osiąga przy wylocie z lufy aby zabić!

    • I ten ważący parę gramów kamyczek zrobił dziury w elewacjach domów? A co gdyby trafił w małe dziecko bawiące się na podwórku? A zresztą nie ma co dyskutować, pociski nie powinny opuszczać strzelnicy, koniec.

      • A potem przynoszą łuski lub wykopane z kulochwytu stare pociski mówiąc że to trafiło w ich ścianę. Ostatnio z ciekawości słuchałem strzałów będąc około 200 -300 m od wejścia na strzelnicę i musiałem w samochodzie wyłączyć radio i uchylić okno bo nie było by słychać.

        • Mieszkam ok. 2.5 km od strzelnicy w lini prostej i słychać wyraźnie strzały, generalnie zawsze. No chyba, że zależy z czego strzelają, ale teraz w niedziele, było słychać wyraźnie. Więc chyba musisz się wybrać do lekarza. Ale fakt, że pociski musiałyby przelecieć ok 1.2km

  6. Amator dostał broń do ręki i posłał niekontrolowaną serie, kulochwyt jest przygotowany pod strzelania myśliwskie a nie dla „snajperów”. Niestety drzewa połamała nawałnica i nie ma tez zapasowego kulochwytu.

    • Jakie pozwolenie na broń przecież zeby strzelać na strzelnicy nie jest potrzebne żadne pozwolenie. Na strzelnicy może strzelać każdy

  7. To przechodzi wszelkie pojęcie! Ciekawe komu jest miłe żeby na jego podwórku latały pociski z broni palnej. A znawcom fizyki się pytam jak daleko rzucają „kamyczkiem” na 2-3 km?Bo na takie odległości dotarły i mało tego zostawiły ślady na murach domów te niewinne „kamyczki” Bo nie sądzę że nagle 15 mieszkańców z rana się nudziło i postanowili wymyślić sobie historie o pociskać i zadzwonić na policję od tak!!!Pozdrawiam mieszkańców Opatówka ;*

      • Temat dyskusji to nie czy strzelnica jest o 1.2km, 1.5km czy 2km tylko o że pociski z broni nie wiemy jakim cudem dotarły ze strzelnicy w Podstolicach do Opatówka i zostawiły dziury w ścianach domów i mogły trafić w człowieka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Podaj swoje imię